Pages

Bo jesień niesie kasztany... :d

(bardzo kreatywny tytuł xd)
... czyli zdjęcia pt. ,,chwalimy się"





Kasztanki! *3*

No, tak więc w sobotę spod mojej igły wyszły te oto spodnie, oraz inne ubrania, ale to za chwilę. Wreszcie przyniosłam od babci maszynę, która jest teraz w pełni moja! Zawsze musiałam tam chodzić, a skoro babcia ma ich aż (aż!) cztery, to jedną zabrałam. :3 Teraz się nie ograniczam. ;p

W moim mieście już jesień zawitała (no niestety), a Ewel nie miała żadnych długich spodni. 


No i zaszalałam. Uszyłam rajstopki, sweter i trzy sukienki.

No i teraz pojawia się pytanie. 
Z kasą trochę krucho, a potrzebuję chociażby na nowe materiały. 
Wymyśliłam że mogłabym takie ubranka sprzedawać, ale czy ktoś by je kupował? (oczywiście nowe, nie te)


Spróbuję uszyć kilka sztuk, czegoś tam, wrzucę tutaj i zobaczymy. :) 

Na do widzenia jakże jesienny całusek od Ewel. :* 
:*

Ciao!



Majorka.

Kocyk, książka i biszkopty. ^u^

Cześć! :)
Jak ja nienawidzę jesieni... Według mnie nie przynosi ona nic dobrego: jest coraz zimniej, łatwiej o grypę i zaczyna się szkoła. >.< To drugie już, prawie mnie dopadło, ale zatrzymało się na kaszlu i denerwującym katarze. Dobre i tyle... Jest tylko jeden plus tego zdarzenia: leżenie pod kocykiem z  książką, dobrym sokiem i biszkoptami... :3 Mniam! Mam też więcej czasu, aby podzielić się z wami, nowymi zdjęciami! :p

Ale najpierw muzyczka na umilenie czasu! =)







Podejrzewam że jestem jedyną osobą, która nie lubi herbaty i woli pić sok malinowy. =)


Normalnie to powinnam czytać ,,Małego Księcia,, ale jakoś mi nie wychodzi... 



Do następnej notki! :)



Majorka. 

Skrzynia w róże

Ten post dedykuje mojej kochanej mamie, która kilka dni temu obchodziła swoje urodziny. <3 To dla niej wykonałam tą skrzyneczkę, z małą pomocą kleju do decoupage'u (nie wiem jak się pisze), farby i kilku serwetek. ^w^  

Nie wiem co pisać więc przejdę od razu do zdjęć. ;d

Powiększ. Zdjęcia miały być takie szare, smutne i lekko naświetlone. Zdecydowałam że taki będzie ich urok. ;)



Rajstopki. *3* 







Ach... nareszcie WEEKEND! Już zapomniałam jak to jest nie siedzieć nad książkami...
Lecę, bo chciałam jeszcze popracować nad zakładką ,,Wishlist".



Majorka.

Bo czasem trzeba uciec...

... od świata i tej szarej rzeczywistości. Minęły trzy dni szkoły. Mogę już wakacje? ^^' A tak na serio, to mam już dosyć. Lekcji o PSO, wracania do domu o 16:00 i co chyba najważniejsze - tych wszystkich "gimbusów". Nie chcę tu nikogo obrażać... Ale czy to że ja i moi rówieśnicy jesteśmy pierwszoklasistami, pozwala starszym np. pchać nas na drzwi i wyśmiewać się z nas? ._. A to dopiero początek. Odliczam dni do weekendu, świąt, ferii, czyli po prostu dni wolnych od szkoły. I dlatego wolę też lekcje niż przerwy. Nie wiem czy tak jest wszędzie, ale w moim gimnazjum tak to wygląda.
Musiałam dzisiaj chociaż na chwilę zapomnieć o szkole i porobiłam parę zdjęć na rozluźnienie:











Od nowa się w nich obu zakochałam. *.* <3 

Lecę bo jutro na ósmą. :( 
Pa!


Majorka.

I'm happy

Kto normalny się cieszy wiedząc że zaczęła się szkoła i z przykrym faktem że jutro na przywitanie gimnazjum, sprawdzianik z anglika i niemca (poważnie)? Chyba tylko ja. :D Nic tak nie poprawia humoru jak dzwonek do drzwi i głos mówiący: ,,Listonosz, proszę otworzyć.". Tak.
Czytając dalej posłuchajcie sobie muzyczki w której się zakochałam. <3 (to już trzecia w tym tygodniu ;p)

Normalnie nie słucham reggae, ale to wyjątek. <3

-Znowu paczka? To coś dla mnie?

(już rozpakowana, ale nie zwracajcie na to uwagi xd)

-Czy to...? Czy to? NIE!
*ucieka i zakłada chustkę na głowę*

-Błagam! Nie wyrywaj mi włosów!

-Uspokój się. Dobrze wiesz że musimy go wymienić.
*zabieram Ewel na "przeszczep" xd*

Po zabiegu. 
- Czy to naprawdę ja? 

-Mhm. 

-Ale to nie mogę być ja. Ja jestem blondynką. 

- No to już nie jesteś.

- Wiesz... Chyba... chyba tak jest lepiej. Ale już tego ci nie oddam. :3

- Nie zamierzam ci go zabierać. :)


A teraz parę słów. Foto story i zdjęcia nie powalają, ale sama sobie obiecałam że koniecznie pokażę wam moją kruszynkę jak będzie gotowa. Tak więc, jak na razie nie chcę już w niej nic zmieniać. Kocham ją. <3 
Jak dla mnie to wig w 100% trafiony: włosy są w dotyku jak... jak..."ludzkie", a kolor, (co dopiero teraz zauważyłam) jest niemal identyczny jak kolor moich włosów. *.* Nie jest też tak długi i męczący -  dosięga do jej ramion. Nie mogę przestać na nią patrzeć. Siedzi przy moim bióreczku, skąd jutro będę zmuszona ją zabrać, bo będzie rozpraszać przy nauce. :d 


A wam, jak się podoba? 

Po pierwszym dniu w szkole (apelu) już chcę kolejne wakacje, głównie po tym jak zobaczyłam swój plan lekcji. >.<

Ja lęcę. :) 
Pa!

Majorka.