Hello!
Dzisiaj post z serii totalnych miksów. Jutro znowu wracam do szkoły i aż mną telepie, dlatego dla odprężenia piszę ten wpis. Dobra kłamię, tak naprawdę to nadal nie mogę się zrelaksować i staram się pisać z prędkością świata żeby się jeszcze pouczyć. Tak się boję... ;_; A wracając to tematu: usiadłam wreszcie w piątek do maszyny i powstały dwie rzeczy na sprzedaż. Pierwszy jest płaszczyk sponsorowany przez
Mounty i filc od niej. Jest piękny kolor bordowy. Płaszczyk zawiązuje się z przodu na kokardkę, jest dość duży więc pod spód powinien zmieścić się nawet sweter. Na dole ozdobiony jest czarną falbanką. Cena: 16zł.
Druga natomiast jest prosta spódniczka z rozciągliwego "jeans'u". Cena: 6zł
W sobotę robiąc porządki z siostrą znalazłyśmy tę oto laleczkę. Była to ulubiona lalka mojej siostry i jakoś zrobiło mi się jej żal widząc plamki na twarzy, oraz potargane włoski. Stwierdziłam że zrobię jej małą metamorfozę, zwłaszcza że bardzo mi się nudziło. Zaczęłyśmy od wymyślenia imienia: Idalia. Potem w ruch poszedł aceton. :p
Musiałam też podciąć jej włosy, bo to co miała na głowie to jakaś porażka. Pocieniowane w drugą stronę. Chińczyk płakał jak ciął. Ubrałam ją w jakieś ciuszki Eweliny, znalazłam buty dla Barbie. Oto efekty:
Ewelina nie była zachwycona tak jak siostra. :P
No i wreszcie dotarłam do ostatniego. Świeżutkie zdjęcia, dopiero co wyszły z pod obiektywu. Robiłam drobną selekcje mojej kolekcji aniołów i ściągnęłam przy okazji porcelanki aby wytrzeć je z kurzu. Jak zobaczyłam co się stało z twarzą jednej to stwierdziłam że muszę zrobić temu zdjęcia. Wiem, jestem chora. :'D
Mam nadzieję że was nie zanudziłam. :p Chaos, chaos i jeszcze raz chaos. Sama nie wiem na czym się skupić, ale następny post będzie bardziej porządny. :D A teraz zmykam bo jeszcze do szkoły się trzeba przygotować. ;_;
Pozdrawiam. :)