Temperatura trochę ochłonęła, dlatego można już wyjść na dwór bez obawy o udar. To nie oznacza jednak że mam dzisiaj dla was plener. ;D Jakiś czas temu zrobiłam remont w pokoju Eweliny. Nie podobała mi się poprzednia, różowa tapeta, a może jej brak bo była tylko na jednej ścianie. Do tego podłoga zlewała się z resztą białych ścian. Znalazłam w domu ładny papier do prezentów, który okazał się być świetną tapetą. :D
Ewelina chciała zaprezentować wam swój nowy kącik, ale niespodziewanie przed obiektyw wepchała się moja little pullip (już nie taka little), Julia w wyniku czego wyszły dwa zdjęcia Eweliny, a reszta jej. Łapki pożyczyła oczywiście od Joy.
Jak się miewacie? Czy u was też jest tak gorąco? :o W Szczecinie aż za bardzo że aż głowa boli. Mimo to zdobyłam się na wyjście (uwaga, uwaga...) na balkon. Znowu zainspirowała mnie piosenka, a leciało to mniej więcej tak:
,,But don't you worry 'Cause you have my heart."
Stawiam duży deser lodowy osobie która wie kogo to piosenka i jak się nazywa! ;D
Przy okazji, kiedy przebierałam Joy do tych zdjęć, wymyśliłam jej taki ostateczny styl. Jest bez koronek, halek, ciemnych ubrań i tym podobne. Po prostu podoba mi się w zwykłych, prostych sukieneczkach, podkolanówkach i słodkich spineczkach we włosach. A wszytko to najlepiej w kolorach różu i w paski bądź groszki. ^.^ Co o takim złączeniu myślicie, bo ogólnie przeglądając blogi doszłam do wniosku że większość nafochańców tak się prezentuje. c:
Wpadłam ostatnio w jakąś dziwną 'fazę', a może raczej fobię bo co chwilę próbuję zmienić coś w wyglądzie bloga. Niby zrobiłam nowy nagłówek i tak dalej, ale dalej to nie to. Czas na próbę numer 38927496! Edit: Już zrobiłam nowy nagłówek i oto zaktualizowany blog. :)
To kolejne zdjęcia z serii niemych historii. Na koniec zapraszam na facebooka! :) Pozdrawiam i miłej niedzieli! Majorka.