Hello!
Tym razem minęły zaledwie 2 tygodnie od poprzedniego posta, juhu! Ja nie wiem gdzie ten czas ucieka, naprawdę. ;p Jedno wiem: przed końcem kwietnia będę się tu raczej rzadziej pokazywać. Dzisiejsze zdjęcia były robione pod wpływem chwili. Chciałam się pokazać chociaż na święta aby pokazać że żyję i złożyć Wam życzenia, ale jestem beznadziejna i nie umiałam zrobić niczego bardziej w temacie Wielkanocy. Ale może i dobrze, lubię takie zdjęcia bez celu, milej mi przy nich leci czas. Gdyby nie to że włączyłam z rozpoczęciem album zespołu na głośnikach, nie zauważyłabym że minęła cała godzina odkąd siedzę na ziemi i wyginam się w dziwnych pozycjach aby jak najlepiej uchwycić moje mordki (no i śpiewam na głos ulubione piosenki). Oczywiście w roli modelek Joy i Hope. Może powinnam jakoś nazwać tą parkę? Hojoy, Jope? xD Zastanowię się jeszcze nad tym. Od tygodnia (a może i dłużej) zbieram się w sobie aby zamówić wreszcie obitsu dla Hope, także trzymajcie kciuki, może w następnym poście nie będzie już sztywniakiem. :p
~ ~ ~
Na koniec chciałabym oczywiście życzyć Wam
cudownych świąt, spędzonych w gronie rodziny,
bogatego zająca i mokrego dyngusa! :D
Tymczasem znowu jestem offline,
pozdrawiam. ;)

