Pages

boho girl

Hello!

Dzisiejszy post dedykuje dostawcą internetu bo specjalnie dla tych zdjęć zadziałał. :D Jest to druga sesyjka która była robiona tego samego dnia w okropny ukrop. Jak najszybciej zwiewałam z ogródka bo aparat łapał promienie słoneczne i szybko się nagrzewał, parząc mi palce. Pytając na facebooku które zdjęcia dodać jako pierwsze, wszyscy pisali "czarno-białe". No, tylko że tu też mamy takowe. :D Nie mogłam się zdecydować czy zostawić je w kolorze, więc mamy dwa warianty. Dla każdego coś dobrego. :) Miało być romantycznie, boho i nie do końca o to mi chodziło, ale ujdzie. Skorzystałam z tego że nie mam jeszcze trawy w ogrodzie i Ewelina także mogła się wychasać w suchej ziemi (dzięki niebiosa że sucha bo tak nie brudzi). 















Którą wersję wolicie? :)

Pozdrawiam. :D

beating heart

Hello!

Jak tam? :) Dzisiaj jest 8 lipca, niby minęły prawie 2 tygodnie od rozpoczęcia wakacji, a ja mam wrażenie że zaraz cała ta sielanka się skończy i wrócę za mury szkoły. Pesymistka ze mnie. :') Wczoraj miałam wyjątkowo dobry dzień, zrobiłam dwie "sesje" Ewelinie a wieczorem pocykałam jeszcze trochę Julkę. Nie wiedziałam które zdjęcia dać jako pierwsze, tak więc lud na facebooku zdecydował i prawie wszyscy głosowali na te. :) Denerwują mnie te włosy na wszystkie strony u Eweliny, ale z drugiej strony myślę że to wygląda bardziej naturalnie. Każdy ma przecież takie zdjęcia z wakacji z totalnym buszem i kosmykami przyklejającymi się do czoła, prawda? :') A, i nie pytajcie o tytuł posta. x) Wziął się po prostu od tytułu piosenki którą słuchałam podczas ich robienia i którą zamieściłam na końcu posta. :p

"And I don't know where I'm going
But I know it's gonna be a long time..."













Nie niszczę nastroju. :3
Pozdrawiam. :)

Kiwi

Hello!

Można powiedzieć że się wreszcie ogarnęłam, tak więc: jeeeej, wakacje! :P Pogoda chyba też się wreszcie ogarnęła i po narzekaniach Polaków na brak lata pokazała ile jest warta. Aż za bardzo, teraz umieram, lód się kończy a na termometrze miga mi temperatura 34 stopni. Wczoraj wybrałam się z siostrą do babci i razem pojechałyśmy na publiczną, otwartą pływalnie. Taki trochę aqua park, ale też nie do końca, czyli nasza szczecińska Arkonka. :) Ja się nie kąpałam, tylko czytałam książkę i teraz trochę żałuje. :p Nie mogłam oczywiście nie zabrać którejś z moich panienek. Tego z kolei teraz żałuje bo nie zrobiłam za dużo zdjęć i tylko tachałam torbę z aparatem przez pół miasta. No, ale coś tam jest. ;)

Ten panicz ostatnio wszędzie ze mną jeździ, jest mieszkańcem mojej torby na aparat. Znalazłam go przy pakowaniu, a ponieważ kocham Gwiezdne Wojny (Majorka nerd :p) musiałam go przygarnąć. :d





Ale kreatywne. :v Materiał w kiwi to bluzka mojej siostry, która nawiasem mówiąc mi takiej nie kupiła. ;-; Podczas przerabiania zdjęć do dzisiejszego posta, bawiłam się trochę w kursywach [czyt. krzywe bo miszcz tak mówi, ja i tak je nazywam kursywami xd]. Zapomniałam już trochę jak to się robi bo dawno nie robiłam, a to wszystko przez to że wydłuża to czas pracy. No, ale dzisiaj zdjęć nie było dużo i zdołałam zrobić nawet porównanie oryginalnego zdjęcia i przerobionego. :p

<nikt nie widzi że jest "original", nie nie. Sory za blendy, jestem daltonistom. ;_;>

Huh, a jak tam u was pogoda? :3 Może ktoś wyśle mi lód z żabki pocztą? :D

Pozdrawiam. :3

BONUS:

Joy: Wiedziałam! Grzeszniku! Wiesz ile to ma cholesterolu? Co się stało z przecierem?
J: Mama mi nie kupiła jak była w biedronce. ;_;
Joy: NIE KŁAM!