Hello!
Można powiedzieć że się wreszcie ogarnęłam, tak więc: jeeeej, wakacje! :P Pogoda chyba też się wreszcie ogarnęła i po narzekaniach Polaków na brak lata pokazała ile jest warta. Aż za bardzo, teraz umieram, lód się kończy a na termometrze miga mi temperatura 34 stopni. Wczoraj wybrałam się z siostrą do babci i razem pojechałyśmy na publiczną, otwartą pływalnie. Taki trochę aqua park, ale też nie do końca, czyli nasza szczecińska Arkonka. :) Ja się nie kąpałam, tylko czytałam książkę i teraz trochę żałuje. :p Nie mogłam oczywiście nie zabrać którejś z moich panienek. Tego z kolei teraz żałuje bo nie zrobiłam za dużo zdjęć i tylko tachałam torbę z aparatem przez pół miasta. No, ale coś tam jest. ;)
Ten panicz ostatnio wszędzie ze mną jeździ, jest mieszkańcem mojej torby na aparat. Znalazłam go przy pakowaniu, a ponieważ kocham Gwiezdne Wojny (Majorka nerd :p) musiałam go przygarnąć. :d
Ale kreatywne. :v Materiał w kiwi to bluzka mojej siostry, która nawiasem mówiąc mi takiej nie kupiła. ;-; Podczas przerabiania zdjęć do dzisiejszego posta, bawiłam się trochę w kursywach [czyt. krzywe bo miszcz tak mówi, ja i tak je nazywam kursywami xd]. Zapomniałam już trochę jak to się robi bo dawno nie robiłam, a to wszystko przez to że wydłuża to czas pracy. No, ale dzisiaj zdjęć nie było dużo i zdołałam zrobić nawet porównanie oryginalnego zdjęcia i przerobionego. :p
<nikt nie widzi że jest "original", nie nie. Sory za blendy, jestem daltonistom. ;_;>
Huh, a jak tam u was pogoda? :3 Może ktoś wyśle mi lód z żabki pocztą? :D
Pozdrawiam. :3
BONUS:
Joy: Wiedziałam! Grzeszniku! Wiesz ile to ma cholesterolu? Co się stało z przecierem?
J: Mama mi nie kupiła jak była w biedronce. ;_;
Joy: NIE KŁAM!