Tak - jesień. Wieczory spędzone pod kocem z ciepłym napojem i książką; kolorowe drzewa; rześkie powietrze i ciągłe deszcze. Poniekąd lubiłabym tą porę, gdyby nie to że większość jej czasu przebywam w łóżku pod mnóstwem leków... Ale bądźmy dobrej myśli! W ostatnią sobotę na poprawę humoru wyszłam na dwór w celu zrobienia jesiennych zdjęć. Może brak na nich kolorowych liści, ale jest ciepłe słońce, możliwe że ostatnie w tym roku. W tej kwestii także bądźmy dobrej myśli!
Hm, mam teraz ochotę na herbatę. :D Na koniec mam jeszcze jedno, ważne pytanie: w jakim programie mogę przerobić uśmiech lalki, to znaczy tak aby np. Ewelina wyglądała na smutną. Widziałam na paru blogach że tak się robi, a mi bardzo na tym zależy. :) Łapcie jeszcze bonus i ja zmykam. :)
Jak tam w szkole? :) Ja odpowiem na to tak - jakaś masakra, zaczynając od planu a kończąc na czasie wolnym. Czasie wolnym, a tak naprawdę to jego braku. Zabieram się do tego posta już od poniedziałku, ale ciągle jest coś. Po pierwsze: u mnie w szkole plan zmienia się przynajmniej dziesięć razy w ciągu roku i po ostatniej zmianie mam 4 lekcje wf'u. Niby ok, gdyby nie to że wszystkie mam na pierwszych lekcjach o 8.00 rano. ;-; Nie idzie się wyspać. Dodatkowo nasz wspaniały pan od matmy wymyślił że teraz lekcje będziemy odrabiać też w internecie, w płatnym programie na którego poszły pieniądze klasowe przeznaczone na wyjścia np. do kina. Już mam dość. Nie będę już więcej pisać bo nie skończę, eh.
Zdjęcia robiłam w ostatnią sobotę. Pomiędzy nimi odpowiem na pytania z Liebster Blog Award od Mańki. Przepraszam cię że dopiero teraz, ale myślę że sama zrozumiesz. :c
1. Skąd wziął się pomysł na imię dla Twojej Dal?
Ang. Joy - szczęście. Byłam taka szczęśliwa kiedy ją zamawiałam, odebrałam, wyciągnęłam z pudełka i nadal jestem szczęśliwa że ją mam. To było już od początku oczywiste że będzie nazywała się Joy.
2. Jak byś miała opisać swój charakter w 3 słowach, jakich byś użyła?
Marzycielka, marudna (tylko czasami) i przyjacielska.
3. Czy miałaś kiedyś jakieś monster high?
Nie, ale siostra miała. :)
4. Jak dużo książek czytasz tygodniowo?
Wiesz, to zależy co. Z reguły to czytam jakieś sagi itp. i jeżeli mam czas w tygodniu to jedną. Jeżeli jednak mam lekturę to przedłużam jak najdłużej ich czytanie bo mnie po prostu cholernie nudzą...
5. Co Ci sprawia największą radość i satysfakcję?
Uśmiech na twarzy innych. :) A teraz to by mnie najbardziej ucieszyły bilety na Ed'a Sheeran'a D:
6. Wolisz robić zdjęcia, szyć czy blogować?
I to i to, bo nie wyobrażam sobie robienia zdjęć bez blogowania, albo blogowania bez robienia zdjęć. :)
7. Jaką lalkę chciałabyś teraz dostać?
Na Taeyanga Missionary. D: I ten dylemat czy zbierać na lalkę czy na wymarzony telefon. :c
8. W co niemożliwego wierzysz?
Że kiedyś zbiorę na ten telefon/lalkę.
9. Którą ze swoich lalek lubisz najbardziej?
Hmmm, naprawdę nie wiem. :/ Obie uwielbiam tak samo bo uzupełniają się.
Joy - mistrz wyczucia...
10. Gdy pada deszcz co najczęściej robisz?
Zauważyłam że wtedy najczęściej czytam lub robię zdjęcia.
11. Jak najbardziej chciałabyś się nazywać?
Mi osobiście bardzo podoba się moje imię. :)
- To że nie knuję już zemsty to nie znaczy że ci wybaczyłam. :<
Tradycyjnie nikogo nie nominuję. xd Chciałam jeszcze powiedzieć trzy rzeczy:
a. Teraz posty będą pojawiały się rzadziej ale przynajmniej raz w tygodniu, to zrozumiałe.
b. Jak dobijecie do 100 obserwatorów to organizuję Candy, Bang! Liczę na was! :p
Ktoś jeszcze o mnie pamięta? Tak dawno nic nie pisałam, a od końca wakacji nawet nie miałam w rękach aparatu. Na powitanie zostałam obładowana toną prac domowych i nauki. Przepraszam że tak długo nic nie wstawiałam, ale sami rozumiecie... Dzisiaj zaległe zdjęcia z Turcji. Było... upalnie. Oraz wspaniale! :) Nie zwiedzaliśmy tyle co zawsze, więc zdjęcia są głównie z terenu hotelu. Byliśmy tak naprawdę tylko w mieście Alanya, w delfinarium Sealanya i kilka razy na pobliskim targu, ale może zacznijmy od początku.
Podróż była okropnie męcząca. W tamtym roku przed wyjazdem i na jego początku byłam chora, więc jak wsiedliśmy do samolotu od razu zasnęłam, a podróż szybko minęła. Teraz z kolei byłam zdrowa (do czasu...) i strasznie mnie męczyło siedzenie przez kilka godzin bez sensu. Potem, po przylocie, następne 2,5 godziny drogi do ośrodka. :c maaasaaakra...
A w hotelu: wujek wydrukował zły dokument, co oznaczało następne 20 min. czekania aż znajdą i wydrukują ten dobry. Wydrukowali, wreszcie szczęśliwi że zaraz pójdziemy do pokojów, a oni na to: "Mamy dla was propozycję przeniesienia do naszego nowiutkiego hotelu, ok. 300m obok za dopłatą tylko 30 euro." . Powiedzieli że jak nam się nie spodoba to możemy wrócić i oddadzą kasę. Zgodziliśmy się i było to chyba najlepszą decyzją jaką kiedykolwiek podjęliśmy. Do takiego hotelu za takie pieniądze już nigdy się nie dostaniemy. Gdy dotarliśmy wreszcie do pokoju, padliśmy na łóżka.
Zdjęcia trochę pomieszane, ale chyba da się ogarnąć. ;)
J- O Groovie, dlaczego nikt mi nie powiedział że tu jest tak gorąco?! :<
Jakby kogoś interesowało: miałam być właśnie w Eftalia Village, a w końcu byliśmy w nowym Eftalia Marine.
Nie mogłam się powstrzymać: taka tapeta była w każdym pokoju. :p
Sufit bazaru.
Ja i moje wiecznie granatowe paznokcie. :d
Moja obudowa. :) Jakby ktoś się zastanawiał gdzie kupić oryginalną obudowę to polecam tu: http:ciasteczkatynki.blogspot.com/. Świetne. ;)
Like a Ra Muw. ;D
Pochwalę się - strzeliłam sobie tatuaż z henny. I nie, nie mam obsesji, po prostu bardzo podoba mi się ten wyraz, ze względu na wymowę. 'elewejt' - to tak ładnie brzmi. ♥ No i to też na próbę, bo kiedyś chcę sobie zrobić tatuaż na nadgarstku. :3
No i Sealanya. :) Jak ktoś kiedyś będzie gdzieś tam w okolicach, to nie wahać się - to świetne widowisko warte każdej ceny. Stamtąd mam najwięcej zdjęć więc trudno było wybrać te 'kilka'.
Ten grubas to mój ulubieniec. ;D
Podsumowując: wyjazd był bardzo udany, ale mimo wszystko trochę męczący przez podróż. :) Już nawet nie wspomnę o tym że samolot powrotny przesunął się o 11h. :/
A jak tam u was w szkole? U mnie, no cóż, jest ciężko bo już w pierwszym tygodniu dowalili mnóstwo PSO i innych pierdół, a potem do nauki. A mimo to cieszę się że mam co robić i widzę się ze znajomymi. :) Doszła do nas nowa uczennica (więc teraz mam 3 pipy w klasie - wtajemniczeni wiedzą o co cho. :d), moim tutorem* jest pani od fizyki (O.o), a osoby których chętnie bym się pozbyła niestety zadały, ale nie jest źle. ;)
Będę starała się dodawać notki przynajmniej raz w tygodniu, najlepiej w weekendy, a jak na razie - znikam. :) Bay i miłego dnia (nocy)! ;)
~Majorka.
*tutor - w mojej szkole oprócz wychowawcy każda klasa ma tutora, czyli takiego 'wicewychowawce'. Zastępuje go gdy jest nieobecny itp.